auaaua
at ownlog '05

Link 05.05.2006 :: 03:31 Komentuj (2)
Photobucket - Video and Image Hosting




Photobucket - Video and Image Hosting




Photobucket - Video and Image Hosting




Photobucket - Video and Image Hosting




mój cholerny długi weekend.






Link 06.05.2006 :: 23:06 Komentuj (2)
Photobucket - Video and Image Hosting

ONE SĄ WSZĘDZIE





Link 12.05.2006 :: 13:53 Komentuj (2)


Tarnów

Cerata lepiła się do rąk, ktoś pewnie wylał zbyt pocukorzoną herbatę, przypadkiem mój prawy opuszek przykleił się do niej. Tarnowski dworcowy bar o zielonej nocy, dokładnie o 2.45 gościł mnie w swoim łonie. Stołki ze stalowymi nóżkami szurały o zimną podłogę, z niektórych obić szczerzyła się do mnie pomarańczowa gąbka. Czekałam na zapiekankę.Rozejrzałam się trochę, stary, wyblakły kalendarz z wypiętą na świat panienką roku 94, trzy mordy, dwa złote i trzydzieści groszy-powiedziała. Opuszek był przyklejony jak na butaprenie, podniosłam do góry rękę z tym calym syfem. Morda mówi: pa pa ona wygląda jakby machała chusteczką. Z mojego palca wyrastał namiot i dyndał sobie. Dwa złote , trzydzieści groszy!!! Wstaję, krzesło przylepiło się do spodni. Nie mogłam podejść i zapłacić. Pani w czepku, o biodrach jak rogi byka, poczerwieniała razem z fartuchem z polyestru. Grdyki chodziły wszystkim jak windy. Szykowała się corrida. Wyszła z bloku tymi biodrami i ruszyła! Mordy krzyczały :Uciekaj! Wywróciłam się z ceratą i krzesłem. Tłum herbat i łyżeczek szalał i klaskał żeliwem, rzucono mi pod nogi plasterki cytryny. Zapiekanka zeskoczyła z blatu, zrzuciła z siebie żółty ser. A morda wrzasnęła: pa pa! zrzuciła płaszcz Konrada! Byk był już przy mnie, jej mokre chrapy pryskały na mnie kropelkami złości. Cała zaparowałam. Zaatakowała i włożyła mi rękę tak głęboko w kieszeń kurtki,że wyszła dziurą po drugiej stronie miasta. Pani da spokój tej dziewczynie. Tak poznałam cygana, wyjął z kubka po kefirze złote monety i zrobił dla byka śliczne kolczyki, podskoczyła z zachwytu i uderzyła kopytami. Podniósł mnie i poprawił moje ubranie. I zaczął śpiewać, o miłości, o tańcu, snach, nocach,
Albani. Pająki spadały mu z rzęs na brodę i dłonie. Srebrne nitki robily się coraz gęstsze,kiedy pojawiała się kolejna-słabiej słyszałam jego piosenki. Potem już tylko dzwięk sprawnych aparacików gębowych. W końcu cygan zniknął, bo ileż można tak śpiewać o ludzkości.






Link 17.05.2006 :: 22:09 Komentuj (2)


Photobucket - Video and Image Hosting



Wieczorem samotne diabły piją tam wódkę, perfumują się uryną.





Link 21.05.2006 :: 19:17 Komentuj (2)
Photobucket - Video and Image Hosting

Człowiek Pasja.




Link 29.05.2006 :: 14:34 Komentuj (1)


Koniec roku


Był zły, bo musial jeszcze raz spojrzeć jej w twarz. W całej swojej wielkości był tak rozwścieczony i napompowany nienawiścią, że nie mógł prawie oddychać. Nerwowo zapinał czarną koszulę, opinała jego brzuch z lubieżnością, aż do napięcia guzików. Organizm, a raczej bania była fabryką nieustannie pracującą. Jelita zaliczały nadprodukcję pęczniejąc z zachwytu, nadwyżka żywności gnieździła się dumą rozpychając całe ciało. Wyglądał jak ropucha królewska, ale z twarzy był chłopcem. Brwii naostrzone gotowe do pocięcia twarzy własciciela na kawałki, wiszące paseczki mięsa. Świadomość najbliższych wydarzeń rozsadzała go jeszcze bardziej. Jej głupia morda i ten kwiatek który miał jej wręczyć na zakonczenie roku. Wszedł przez kolorowe paski do kuchni, zaszumiały, wielka czarna mucha- jak latający pieprz Madame di Pompadour wleciała za nim.
Zaczęło się nieznośne brzęczenie, jej upierdliwa dzwięczność wsysała całą uwagę bębenków i źrenic Mirona. Podniebna kurewka zajmowała jego myśli swoją obecnością, mógł przenieść złość na obiekt boski. Bzzz bzzz- spojrzał na nią z okrucienstwem w świnskich oczkach. Bzzz usiadła z wielką gracją na lodówce i zdawala się czekać. Nie było żadnej gazety w pobliżu, nie zdoła ją zabić słowem, pomyślał jak rzeźnik-wyjął tasak. Mucha na suficie, bieluśkim dziewictwie mieszkania zdołała zrobić brzydkie rzeczy. Wlazł na stół, wazon trząsł się razem z łodyżką czerwonego Gerbera ( bo polonistka nie nawidziła gerberów), a on balansował ledwo widocznymi biodrami. Podniósł prawicę i pierdzielnął z całych sił- rozdziewiczył sufit- ale zbyt gwałtownie przez gigantyczną dziure wpadły dwa meble sąsiadki z 4tego piętra. Teraz to cię zabije ty jebana mucho ! Uderzył raz jeszcze , z wysokości spadła spiąca sąsiadka- smierć na miejscu-uderzenie w potylice. Gerber trząsł się z rozpaczy. Mucha na kredensie- Miron rzucił się na nią jak sumita, całym swym cielskiem. Fiasko, kuchnia była już pobojowiskiem, czajniki przestraszyły się i pochowały za szafki, sardynki w oleju podpłynęły bliżej kaloryfera, solniczka przeraźliwie płakała, pieprzniczka zeskoczyła z szafki- rozbiła się, kuchnia kichnęła. I znów bzzzzzz bzzzzz- więc charatał, rozwalał, bił , niszczył nie mógł jej dopaścc, kiedy usiadła na okiennicy...

Na krawędzi stołu wspiął się na czubkach palców i powolutku, powoluteńku zbliżał srebrne ostrze między jej niewinne skrzydełka, skupiony i precyzyjny, stanowczy i majestatyczny- napiął wszystkie mięsnie. Świsnął!błysnął! niezdarnie się wygiął i runął na podłogę, zwalił się cielskiem, słoniną niezdarną upadł. Wtedy to, krew go zalała, aż zaczął się topić! A mucha dalej siedziała. Poziom czerwonej cieczy podnosił się, Miron taplał się, dysząc słowy : Ratuj mnie, od stracenia, od piekła, od lenia, o mucho, przybądź ku pomocy !
Utopił się biedaczyna w swej złości czarnej i bordo, w kuchni pływal jego trup- baryła, na koniszku nosa mucha zasiadła i marsz żałobny zagrała- najpiękniej jak umiała.






Archiwum

2008
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik

Linki


Kategorie


Księga gości

Wyślij wiadomość
powered by Ownlog.com
Creative Commons License
Ten utwór jest dostępny na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa-Użycie niekomercyjne-Bez utworów zależnych 2.5 Polska.